Klasyk
Ser, pieczarki i nasz zygzak ketchupu. Wersja, od której wszystko się zaczyna.
wegetariańska
Półmetrowa zapiekanka, zapiekana aż ser bąbelkuje, mierzona linijką i podawana do późnej nocy.
Cała opowieść mieści się w jednej liczbie: pięćdziesiąt centymetrów chrupiącej bagietki, zasypanej serem i dodatkami.
Pałaszowanie to mała, legendarna buda z zapiekankami przy Mokotowskiej 12, tuż obok Placu Zbawiciela, rogu, który warszawiacy nazywają po prostu Zbawiks.
Otwarte bagietki kroimy, nakładamy i zapiekamy, aż ser zaczyna bąbelkować. Podajemy w rozmiarze 25 cm albo rozciągnięte na całe pół metra, do podziału po nocy w mieście.
To nie jest restauracja z domową kuchnią. To półmetrowy melt: otwarta bagietka, wyłożona od krawędzi do krawędzi, zapiekana aż ser bąbelkuje, a skórka robi się złota. Jeden obiekt, mierzony linijką, na tyle duży, by się dzielić, na tyle dobry, by zatrzymać dla siebie.